Z wielką przyjemnością zamieszczam poniżej link do krótkiego filmu, który powstał podczas przygotowań do warsztatów masażu tajskiego, które prowadziłam w lipcu i sierpniu tego roku podczas "Jogi w parku".
...
Redaktor: Natalia latecka
„Naturalną formą wyrażania uczuć jest ich świadome przeżycie… jeśli proces taki nie zajdzie , raz wzbudzone uczucia będą się starały znaleźć inne ujście, zaistnieć w odmiennej formie.
Sceną dla ujawnienia się owej odmiennej formy uczuć może się stać ciało i organizm człowieka. Emocje, które nie otrzymały przyzwolenia na „legalne” zaistnienie w świetle świadomości, mogą zamieszkać „na dziko” w mięśniach, w krwioobiegu, w żołądku czy w układzie trawiennym. Wówczas – choć dokuczliwie i bez możliwości ustalenia źródła – objawiają się jako coś znanego, przestają grozić i straszyć tajemniczą niepojętnością: są bólem głowy, brzucha, napiętym karkiem, sprawiającym kłopot kręgosłupem czy inną przypadłością. Ich zasiedzenie się w organizmie prowadzić może do powstania choroby, w niektórych przypadkach nawet śmierci.”
Tommy Hellsten „Wsparcie dla dorosłych dzieci alkoholików. Hipopotam w pokoju stołowym”
Iść zawsze dalej - regresja
Redaktor: Natalia latecka
Wiele osób przychodzących na masaż przynosi ze sobą pytania daleko odbiegające od kwestii samego ciała. Poszukują doświadczenia duchowego, drogi dojścia do samych siebie, zmiany. Podczas pracy z ciałem jest możliwe uzyskanie tego na pewnym poziomie, dzięki istnieniu zakończeń nerwowych, kanałów energetycznych i aury. Ta praca przynosi ulgę i uczy klienta czucia własnego ciała, co jest niezwykle ważnym stopniem w kontakcie ze sobą. Bywa również na odwrót, kiedy klient podświadomie wcale nie chce się rozluźnić i bez pracy z emocjami masaż zamienia się w syzyfową pracę.
Założeniem masażu jest to, że przyjmujemy czyjąś troskę popartą umiejętnościami i pozwalamy, żeby ktoś „naprawiał” nasze ciało - na tyle, na ile to jest możliwe. To już bardzo dużo. Kolejnym, a nieraz równoległym krokiem jest świadoma podróż wgłąb siebie. Jeśli ktoś jest samodzielny, może zacząć ćwiczyć lub medytować. Jednak przy trudnych problemach emocjonalnych potrzebujemy czyjejś pomocy.
Pierwowzorem współczesnej refleksoterapii jest tradycyjna medycyna chińska i będąca jej częścią nauka o meridianach. Ta forma terapii polega na uciskaniu pewnych punktów i obszarów na ciele, które poprzez połączenia nerwowe i mózg oraz kanały energetyczne są skomunikowane z całym organizmem.
Ludzka skóra, o średniej powierzchni 1,7 m², jest czułym odbiornikiem wrażeń dotykowych. Impuls z pobudzonego punktu płynie do mózgu, który na swój (nie do końca poznany) sposób przetwarza otrzymaną informację i wysyła odpowiednie polecenie do organów docelowych lub gruczołów. Ten proces regeneruje i reguluje organizm. Tajemnica refleksoterapii polega na tym, że nie działamy bezpośrednio na osłabionym organie, co mogłoby jeszcze bardziej zaburzyć jego funkcjonowanie lub negatywnie wpłynąć na inne obszary (patrz skutki uboczne przyjmowania leków). Przeciwnie – polegamy na naturalnej mądrości organizmu i budzimy przypisaną mu zdolność do samo uzdrawiania.
Pomysł na ten felieton przyszedł do mnie podczas wrześniowego ataku zimna, kiedy letnia sielanka została brutalnie przerwana i natura jednoznacznie pokazała, że w Polsce lato nie trwa cały rok (jakby ktoś się łudził). Nie wiem jak Wy, ale ja odczułam to jako realne zagrożenie i poważnie zastanawiałam się nad tym, jak z tym żyć? Ostatnią zimę spędziłam w Indiach i trochę zapomniałam, jak to jest. Do tego doszedł koniec wakacji i bolesny widok niewiniątek idących na rzeź do szkoły. Edukację szkolną zakończyłam na dobre 11 lat temu, ale uczucie przymusowej nudy pozostało niezapomniane.Tak więc we wrześniu rozpaczliwie szukałam w resztek słońca, dochodząc do ostatecznego wniosku, że nie ma co liczyć na pogodę.
Teraz ciało-umysł przywykło już do zimna i chmur. Powyciągało z zakamarków pamięci stare, znajome źródła endorfin i znalazło nowe. Chcę tu napisać o dwóch z nich.