A free template from Joomlashack

A free template from Joomlashack

Strona startowa
Endorfiny na listopad PDF Drukuj Email
Redaktor: Administrator   

Pomysł na ten felieton przyszedł do mnie podczas wrześniowego ataku zimna, kiedy letnia sielanka została brutalnie przerwana i natura jednoznacznie pokazała, że w Polsce lato nie trwa cały rok (jakby ktoś się łudził). Nie wiem jak Wy, ale ja odczułam to jako realne zagrożenie i poważnie zastanawiałam się nad tym, jak z tym żyć? Ostatnią zimę spędziłam w Indiach i trochę zapomniałam, jak to jest. Do tego doszedł koniec wakacji i bolesny widok niewiniątek idących na rzeź do szkoły. Edukację szkolną zakończyłam na dobre 11 lat temu, ale uczucie przymusowej nudy pozostało niezapomniane.  Tak więc we wrześniu rozpaczliwie szukałam w resztek słońca, dochodząc do ostatecznego wniosku, że nie ma co liczyć na pogodę.

Teraz ciało-umysł przywykło już do zimna i chmur. Powyciągało z zakamarków pamięci stare, znajome źródła endorfin i znalazło nowe. Chcę tu napisać o dwóch z nich.

Pierwszym jest bez wątpienia suka Fama i wspólne z nią spacery, niezależne od pogody i mojej ochoty. Oficjalnie Fama jest u mnie na tzw. tymczasie. Znajomi znaleźli ją na początku października pod Tarczynem. Byli na grzybach i zobaczyli przy szosie wychudzone zwierzę biegające za samochodami. Natychmiast się do nich przykleiła. Próbowali oddać ją na Paluch, ale tam nie przyjmują psów spoza Warszawy. Miała więc dziewczyna podwójne szczęście. Na Paluchu podobno przebywa obecnie około 2000 psów. Fama jest typowym  skundlonym owczarkiem niemieckim i jeśli by tam trafiła, prawdopodobnie nikt nie zwróciłby na nią uwagi. Teraz oni szukają jej domu na stałe, a ja – szczęśliwa że nie na mnie spoczywa to trudne zadanie – odkarmiam, uczę eleganckiego zachowania i życia w wielkim mieście. Fama na spacerach bardzo się pilnuje. Natomiast nieprzyzwoicie rzuca się na jedzenie i za każdym razem kiedy wracam do domu coś jest pożarte. Ostatnio cała paczka surowego makaronu. Trochę się gniewam, ale tak naprawdę to mnie to śmieszy. Bo przecież pochłonięty makaron, worek mąki rozsypany na dywanie czy rozwleczony śmietnik to nie są prawdziwe problemy. Dobrze jest przyjść do domu, poczuć złość na zrobiony przez psa bałagan i zdać sobie sprawę, że to przecież śmieszne. Nawet jeśli chce mi się śmiać to okazuję suce głosem wychowawczą srogość, a ona dyplomatycznie okazuje mi spojrzenie pełne zrozumienia własnych błędów. I kompletny brak obietnicy poprawy. Tak sobie gramy, a ta gra przepełniona jest wzajemną sympatią.

Drugim źródłem endorfin, który pojawił się równolegle z Famą jest masaż twarzy, zarówno jego dawanie jak otrzymywanie.  We wrześniu skończyłam pierwszą część kursu, na którym uczyliśmy się podstaw tej sztuki. Ćwiczę teraz na znajomych i na nieznajomych, na koleżankach i klientkach. Fama mi asystuje, rozdzielając bonusy w postaci lizania po dłoniach lub trącania nosem. Pierwsze efekty to rozluźnione mięśnie twarzy i miększe rysy. To samo  dzieje się z emocjami - robi się miękko w środku. Dochodzą do głosu dawno zapomniane uczucia. To co kiedyś zostało zamiecione pod dywan wraca, domaga się uwagi i kiedy ją dostanie rozpuszcza się. A wtedy pojawia się przestrzeń, większa nawet niż Lasek Bielański, do którego chodzę z Famą na spacer. I cała masa endorfin…

Których obfitości życzę wszystkim w długie listopadowe wieczory, a zwłaszcza pochmurne  poranki.

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »